Blog, Blogi, Fotoblogi - załóż już dzisiaj!
fopke.eblog.pl
godz: 21:40 data: 2012.05.7
Po operze. Relacja z balkonu

Właśnie wróciłem z gdańskiej akademii muzycznej, gdzie w ramach święta uczelni wystawiono włoski opero-balet Giacomo Pucciniego – „Le Villi”. Była to wersja estradowa przedstawienia, które swoją premierę miało w 1883 roku. W dwuaktówce usłyszeliśmy sopran Delfiny Skarbek, tenor Jingxinga Tan i baryton Krzysztofa Bobrzeckiego oraz w partii narratora Michała Bronk. Orkiestrą „Tutta forza” i chórem „Tutti e solo”, przygotowanym przez Wiktorię Batarowską dowodził Rafał Kłoczko, z którego inicjatywy tę operę wystawiono. Zanim zabrzmiała muzyka, dokonano ciut przydługiego wprowadzenia, (w którym z lubością przywołano słowo „wybrzeże”- cokolwiek to znaczy), zakończonego studenckim „wyklaskaniem” z balkonu. O co chodzi w tej operce? Tenor zaręcza się z sopranem, potem wyjeżdża do miasta po spadek po bogatej ciotce. Nie obywa się bez błogosławieństwa na drogę udzielonego przez barytona i zapewnień tenora, że wróci do niebogiego sopranu, który dał mu ku pamięci podobno bukiet niezapominajek (nie zoczyłem tego rekwizytu). Mooooooooodlą się i kończy się pierwszy akt. Tu były oklaski. Potem tenor dał się uwieść bogatej pańci (bez głosu w operze- choć to mogłoby być zajmujące) i oczywiście zapomniał o biednej i wiernie czekającej go bodaj dziewicy. Sopran, nie skonsumowawszy związku umarł, choć dalej czekał na solówki, tym razem upiornej wiłły (to w liczbie mnogiej oznacza tytuł opery), która ze stadem podobnych stworów zamęczyłła nieszczęśliwego tenora swoim żywiołowym tańcem, najlepszym kawałkiem tego utworu, wykonanym na bis zresztą. Gdzieś po drodze tenor miał wyrzuty sumienia a baryton do tego go jeszcze przeklął. O tym wszystkim mówił w przerwach narrator, którego olano dokumentnie na koniec, nie dając nawet kwiatka i nie wywołując do oklasków. A szkoda, bo miał ciepły, głęboki głos przy dobrej dykcji i gdyby dał się nim nacieszyć publiczności (czyt. podelektować się dłużej słowem narracji)- muzyka zyskałaby odpowiedni kontrapunkt. Na sali rządził chór i orkiestra. Chórzyści śpiewali pięknie, zwłaszcza faceci. Orkiestra poddawała się dyrygentowi i odniosłem wrażenie, że nieźle się razem bawili:) Nie zmącił tego nawet jakiś zagubiony samotny brzdęk pierwszych skrzypiec, czy nieśmiaeałe wejście dętych drewnianych na początku drugiego aktu... Tradycyjnie zarysowała się odwieczna rywalizacja instrumentalistów ze śpiewakami, z których jeno sopranistka jako wiłła nad orkiestrę się przebiłła. Sporo wysokich dźwięków pięknych, ale trudnych kazał śpiewakom wykonać maestro od „Cyganerii” i „Madame Butterfly”, co nie bez wysiłku zrobili. Mistrzynią drugiego planu pozostanie dla mnie jedna z perkusistek, która z pasją trzaskała talerzami. Przy każdym uderzeniu podmuch tym wywołany burzył z lekka jej fryzurę:) Warto było spędzić ten wieczór w mojej Alma Mater, posłuchać streszczenia sztuki z użyciem pejoratywnego słowa „pipa”, które przedstawiała przed sztuką jedna z siedzących na balkonie studentek swemu kompanowi (założę się, że studiuje ona grę na jakimś dętym) oraz zobaczyć i usłyszeć w akcji dobrych muzyków z zdolnym dyrygentem i pozytywnie zakręconą dziewczyną od czyneli:)

Komentuj(0)


godz: 23:04 data: 2012.03.3
Pół litra buntu. Zupa z nonsensów

Czy nie wydaje się Wam, że żyjemy w świecie paranoi i nonsensu? Dlaczego? Przykład: - budujemy nowe drogi, produkujemy szybkie samochody. Po co? Aby szybciej i sprawniej się przemieszczać? Nie. Wkrótce po wybudowaniu drogi ogranicza się na niej dozwoloną prędkość. Zadałem sobie kiedyś pytanie: po co kupuję samochód? Odpowiedź wydawała się jasna i logiczna- żeby szybciej przejechać z punktu A do punktu B oszczędzając czas i wyzbywając się wątpliwej przyjemności korzystania z zatłoczonych, śmierdzących i niepunktualnych środków komunikacji publicznej. Zaoszczędzony w ten sposób czas mógłbym przeznaczyć np. dla rodziny czy na pracę twórczą. I co? Stoję w korkach. Jak mogę się nieco rozpędzić, rychło okazuje się, że jakaś sierota wprowadziła na prostym odcinku drogi ograniczenie np. do 40km/h. Jadąc wolniej spalam więcej paliwa i produkuję większy hałas. Muszę kupić więcej paliwa, w którego cenie jest z 70% podatku, jaki z kolei warszawka przeżera i marnotrawi nieudolnie „opiekując się” obywatelami. Opiekuje się, bo już dawno zrobiło z nas bezwolne kaleki, które nie wiedzą, co dla nich dobre. Państwo za to wie. Wie lepiej, że musimy się ubezpieczać. Leczyć się za pośrednictwem państwa. Nie wolno dac klapsa dziecku, bo... ono jest państwowe. Państwo wychowuje swoich obywateli, dlatego każe się uczyć w szkołach tego, a tego. Jest wszak przymus nauki do 18 roku życia. Wydaje wiele naszych pieniędzy, aby wtłoczyć w główki biednych dzieci i młodzieży masę zupełnie niepotrzebnych informacji. A nie uczy jak z nich korzystać. Mały przegląd tego, co z lat szkolnych przydaje mi się dziś w życiu... Polski- ok. jakoś muszę się dogadać z obywatelami a niepoprawnie politycznie języka ojczystego- kaszubskiego za moich czasów nie uczono. No i pisma do urzędów trzeba pisać. PITy wypełniać. Podpisać się umieć... A i tak pani w kwiaciarni szarfę do wieńca z błędem wypisze... Rosyjski- Nu, pagadi! Melodia została w uchu. Przydaje się. Wszystkie języki, których się uczyłem- przydają się. Matematyka- w podstawowym zakresie: liczenie. Po kij mi, za przeproszeniem było np. badanie przebiegu zmienności funkcji w technikum mechanicznym...?! Geografia- hmm. Więcej dowiedziałem się o bogactwach naturalnych RPA i fiordach w Norwegii (o ZSRR nie wspomnę), niż o najbliższej okolicy. Będąc nastolatkiem przypadkiem usłyszałem o Strzelence i Kaczej... Historia- to samo, co z geografią. Chwaszczyno, książęta kaszubscy nie istnieli w historii. Za to masa pieprzenia o jakichś powstaniach, wszystkich zresztą przegranych... Biologia- najważniejsze pozostają różnice między facetem a kobietą i tego brzemienne w skutki następstwa, które powodują, że ludzkość istnieje. Ten przedmiot akurat oceniam pozytywnie. Muzyka- gdyby nie chór szkolny- porażka. Przyszła np. pani ze szkoły muzycznej i stwierdziła, że nie umiem zaśpiewać Pszczółki Mai, więc nie nadaję się do szkoły muzycznej. Po latach, jako absolwent akademii muzycznej zadałbym pani kilka pytań... Kultura fizyczna- cienko mi szło bieganie, kondycję wyrabiałem drałując pieszo do szkoły (ok 3,5km.) Sport jest potrzebny! Tylko co w nazwie przedmiotu robi kultura? Jakiś niespełniony poeta się znalazł, czy co? Religia była „po domach”, później w domu katechetycznym. To dawało pewien dreszczyk, coś nadzwyczajnego. Wrzucenie jej do szkół sprawiło, ze stała się jeszcze jednym „michałkiem”, czyli przedmiotem drugiej kategorii a ksiądz został urzędnikiem publicznym, państwowym. Czy o to chodziło...? Żona spogląda mi przez ramię i potakuje. Chodziliśmy w podstawówce do tej samej klasy...

Komentuj(0)


godz: 19:38 data: 2012.02.25
Sztuczne z Unii. Obywatel a Państwo

Czy Polak potrafi założyć i prowadzić dobrze prosperujący biznes? Pewnie, że tak! Dosyć "modne" są ostatnio inkubatory przedsiębiorczości... Czy trzeba nam unijnej kasy, żeby nasze PKB rosło? Nie tędy droga. I nie trzeba unijnej (zwłaszcza niemieckiej) kasy, aby nasi ludzie ruszyli z własnym interesem. Zewnętrzna kasa nie jest nam do tego potrzebna- wystarczy, że wielu Polaków od lat pracuje na Niemców, Anglików i w innych krajach. Trzeba zwiększyć uprawnienia polskich samorządów, ograniczyć znacznie rolę, administracją państwa. Nasze podatki (w znacznie skromniejszej części) powinny iść przez gminę do Warszawy a nie odwrotnie. Za dużo w Warszawie przeżerają naszych pieniędzy. Niech zostawią kasę ludziom- podatnikom. Mądrzy, gospodarni zainwestują. Równajmy w górę. Niech pozwolą im samym wybierać i płacić za edukację dzieci i lekarza. I nie płacić zusów i krusów jak nie chcą. Będą sami oszczędzać i dobrze wychowywać dzieci, żeby na starość o nich zadbały. Przede wszystkim będą je mieć... Ja nie liczę na państwo polskie (jak wicepremier:)), na emeryturę, którą inni będą dla mnie wyrabiać. Solidarność pokoleń się nie sprawdza. Państwo łamie zasady (choćby podwyższanie wieku emerytalnego). Nie mam do niego zaufania. Myślę, że wiele osób myśli podobnie. Znacznie mniej państwa a więcej obywatela! Mocny obywatel to mocne państwo! To, co unijne jest sztuczne z gruntu. Czy doszliśmy już z tą Europą, i jej komuną do absurdów polskich z czasów rządów od Bieruta po Jaruzelskiego? Mam wrażenie, że zrobiliśmy ogromny krok naprzód. A kolebka demokracji, Grecja kończy jako pośmiewisko. Nie pierwszy raz zresztą w ich historii... Faktycznie, demokracja prowadzi do socjalizmu, czyli do większych wydatków niż dochodów. A to do bankructwa. No, chyba, że się jest Szwecją, która ma ogromne bogactwa naturalne i długo jeszcze może je przeżerać:) Ale czy ktoś chciałby w takim kraju mieszkać? W kraju, gdzie państwo (urzędnik) ma więcej praw do dziecka niż rodzic (jak za hitlerowskich Niemiec)?

Komentuj(0)


godz: 23:39 data: 2012.02.15
Kilometry, kilometry...

Dzisiaj był wybitnie "jeżdżony" dzień! Od Gdyni aż po Tuchomie między Bytowem a Miastkiem... Już dawno tyle czasu nie spędziłem z Małżonką w drodze:) I wcale nie było tak źle na drodze z przejezdnością, chociaż sypało równo...

Komentuj(0)


godz: 06:58 data: 2012.02.5
Nie ma wody- zero wygody

Człowiek uzależnia się od wygód. Za młodu do grzania piec kaflowy, teraz gazowy... Z pompą. A pompowana jest woda. Wody przez dwa dni nie było. Więc zimno. Dzieci na noc do dziadków. Trzeba przeprosić sweter, koc. ZUK nie mógł zlokalizować awarii. Woda nie wybijała na wierzch, tylko przedostawała się do kanalizacji deszczowej. Na szczęście teraz woda już jest! Napracowali się panowie. Z pewnością długo będą wspominać tę akcję...

Komentuj(0)


godz: 21:44 data: 2012.02.1
Stolemka polskiej poezji. Odeszła Szymborska

Zmarła Wisława Szymborska- wielka dama polskiej poezji. Posiadła niezwykły dar pisania o rzeczach nadzwyczajnych zwykłymi słowy. Po Marii Curie- Skłodowskiej to ona reprezentowała polskie kobiety w noblowskim panteonie. Do ùzdrzeniô w niebny krôjnie!

Komentuj(0)


godz: 19:59 data: 2012.01.31
Jasnowidz z Człuchowa. Człowiek i jego zdolności

Od czasu do czasu w mediach pojawia się Krzysztof Jackowski, znany jako Jasnowidz z Człuchowa. Wielokrotnie udało mu się odnaleźć zaginione osoby, w tym ciała zmarłych. Widzi to, co było i co będzie. Przewidział podobno katastrofę smoleńską. I kryzys. Zastanawia mnie jak to jest, ze on wyczuwa/ widzi to, czego większość z nas nie jest w stanie. Mówią, że wszyscy mamy takie zdolności, ale jeszcze nie uaktywniliśmy tych części mózgu, które za to odpowiadają. Jackowski to potrafi. Święci katoliccy i indiańscy szamani też umieli. I jeszcze jedno. Nie wiem, czy chciał bym znać przyszłość…

Komentuj(0)


godz: 18:56 data: 2012.01.30
Kolędy zbliżają. Ciepłe tony przeciw mrozowi

Wczoraj w tuchomskiej "Oleńce" ponad 80 osób śpiewało kolędy po polsku i kaszubsku. Nie przeszkodził im kilkunastostopniowy mróz ani to, że część osób, które przyjechały z Trójmiasta- nie znało języka regionalnego. Po prostu miło spędziliśmy czas!

Komentuj(1)


godz: 15:23 data: 2012.01.28
Zabawa w protesty. Wbrew logice

Właśnie spóźniam się na spotkanie rodzinne, bo jakiś idiota wymyślił a stado podobnych mu podchwyciło akcję blokowania ruchu na znak protestu przeciwko podwyżkom cen paliw. Jadąc wolno zużywa się więcej drogiego paliwa, więc ta akcja jest wymierzona w uczestników ruchu… Ci, którzy sprawili, że dzięki podatkom wzrosła cena paliwa siedzą w ciepłych gabinetach i mają w … głębokim poważaniu takie protesty… Jak długo jeszcze poddawać się będziemy różnym „owczym pędom”?! Dobrze się przynajmniej bawiliście, spowalniacze?!

Komentuj(0)


godz: 21:18 data: 2012.01.26
Granty dla organizacji. Kasa dla aktywnych

W czwartek, 26 stycznia dowiedziałem się ze strony UG Żukowo, że Zrzeszenie Kaszubsko- Pomorskie z Chwaszczyna otrzyma gminną dotację na realizację trzech projektów w roku 2012. Będą to: III Festyn Kaszubski, prowadzenie Zespołu Wokalno- Instrumentalnego „Stolem” oraz wydanie przewodnika po zabytkach gminy Żukowo. Łączna kwota przyznanej dotacji to 17.300zł. Uzyskaliśmy więc dofinansowanie do połowy zgłoszonych projektów. Obok nas z chwaszczyńskich organizacji dotację otrzymało również Koło Gospodyń Wiejskich- 1000zł. na warsztaty haftu kaszubskiego i 4000zł. na prowadzenie zespołu „Kaszubki”. Z organizacji sportowych dotację otrzymał KS „Chwaszczyno”- 16.000zł. na szkolenie i współzawodnictwo piłkarskie dzieci i młodzieży oraz KS GOKKEN na szkolenie dzieci i młodzieży w karate Shotokan- 20 tys.zł. i na organizację zawodów Karate Cup- 10 tys.zł.

Komentuj(0)




Strona Główna | Księga Gości | O mnie | Archiwum | Linki



Menu bloga
Strona Główna
Księga Gości
O mnie
Archiwum
Linki



2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec


fopke.eblog.pl

Pokochaj Kaszubszczyznę!
Moja strona propagująca kulturę kaszubską


/Dzisiaj
Odsłon
3, znak2=Użytkowników
3, znak2=/W tym miesicu
Odsłon
63, znak2=Użytkowników
61, znak2=/W tym roku
Odsłon
846, znak2=Użytkowników
763, znak2=/wszystkich
Odsłon
14185, znak2=Użytkowników
12439, znak2=



Kanał RSS